There are no translations available
Wywiad udzielony przez Corneliusa Riordana w Barcelonie, 13 marca 2009 r. Skąd bierze się rosnąca akceptacja szkół różnicowanych w tak wielu krajach? 
Politycy stopniowo zdali sobie sprawę, że koedukacyjny model szkoły nie gwarantuje równości szans dziewcząt i chłopców. Jest jeszcze coś więcej - liczby mówią same za siebie.
Ale szkoła koedukacyjna jest modelem dominującym, przynajmniej w Hiszpanii. Lepiej znam sytuację w USA - a tam, jak wszędzie indziej, jak sądzę, historia jest bardzo ważna. Dawniej kobiety prawie nie miały swojego miejsca w edukacji. Szkoła była zróżnicowana, widziały więc koedukację jako pierwszy krok do osiągnięcia równości. (…) Walczyły, aby uzyskać swoje miejsce, i tak stopniowo zaczęły powstawać szkoły koedukacyjne: to było jak podbój. Rządy zaczęły popierać nowy model edukacji.
Dziś wydaje się, że wszystko zmierza w przeciwnym kierunku... Tak. W Stanach Zjednoczonych istnieją szkoły publiczne, nazywane charter schools, mające możliwość dostosowywania sposobu nauczania do własnej specyfiki. Niektóre z nich prowadzą edukację zróżnicowaną. Obecnie liczba szkół publicznych wprowadzających edukację zróżnicowaną gwałtownie rośnie, głównie ze względu na uzyskiwane pozytywne wyniki. W ciągu ostatnich dziesięciu lat w szybkim tempie przybywa szkół publicznych realizujących w całości lub w części taki model nauczania.
Czym spowodowana jest ta zmiana? W połowie lat 80 zaczęto zadawać sobie pytanie: Jaką równość uzyskaliśmy? Co nam dała koedukacja? Równość nie może być po prostu wynikiem pomieszania wszystkiego. Jest to sprawa kultury, widać ją na ulicy. A jeśli na ulicy nie ma równości, w szkole też jej nie będzie. W edukacji niezwykle ważne jest nie tylko to, co przekazuje się w szkole, ale i to, co otrzymuje się w domu rodzinnym. W ciągu roku dziecko spędza wiele więcej godzin w domu niż w szkole. Na uwagę zasługuje sukces, jaki odnoszą te szkoły w uboższych częściach Stanów Zjednoczonych ... Te szkoły są niczym prototyp szkoły, w której panuje równość. W szkołach mieszanych dominują chłopcy, dziewczęta nierzadko są opuszczone, odseparowane, czasem nawet poobijane.
Często na opiniach o edukacji zróżnicowanej ciążą przekonania ideologiczne, nie uważa Pan? Tak, tak. Niestety jest to dość powszechne. Moim studentom zawsze mówię, że system edukacyjny dzieli się na trzy działy: polityka edukacyjna, badania dotyczące edukacji i praktyka szkolna. Problem polega na tym, że często dział, który powinien być najmniej ważny, czyli polityka (ideologia), przysłania dwa pozostałe. Dlatego myślę, że kontrowersje wokół edukacji zróżnicowanej w waszym kraju są tego przykładem. Moje badania miały -i mają- poparcie osób o różnych przekonaniach ideologicznych. Zgromadzone dane są wynikiem bardzo rozległych badań. Prawdą jest, że często podlegają błędnym interpretacjom, ale nie tylko one bronią edukacji zróżnicowanej. Rzeczywistość jest zupełnie inna i lepsze wyniki w nauce osiągają szkoły zróżnicowane. Można się z tym zgadzać lub nie, ale takie są fakty.
Jakie stanowisko zajmuje rząd Obamy? Prezydent Stanów Zjednoczonych nie wypowiedział się oficjalnie w tej sprawie, choć wybrany przez niego Sekretarz ds. Edukacji jest zwolennikiem szkół zróżnicowanych. Podobne stanowisko zajmuje Hillary Clinton. więcej informacji zapraszamy: www.easse.org.pl |