Wiele zależy od każdego z nas – Fundusz Edukacyjny
Sobota, 09. Styczeń 2010 14:47

Rozmowa z Wojciechem Dąbrowskim, dyrektorem ekonomicznym Stowarzyszenia STERNIK

Pod koniec sierpnia znaleźliśmy w naszych skrzynkach mailowych zestaw dokumentów dotyczących Funduszu Edukacyjnego wraz z deklaracjami wsparcia dedykowanego, ogólnego oraz wnioskiem o indywidualne ustalenie  wysokości opłat. Czy te papiery, już wypełnione przez konkretne rodziny, trafiają teraz do Ciebie?

Tak. I to nie tylko wnioski o indywidualne ustalenie wysokości opłat. Coraz więcej rodzin deklaruje chęć wpłaty na Fundusz Edukacyjny. Optymizmem napawają reakcje nowych rodzin przychodzących do projektu. Jak wiadomo odbywają one dwie rozmowy wstępne – najpierw w sprawie kształtu naszego modelu edukacyjnego (z wyznaczoną do tego osobą w każdej z placówek), a następnie ze mną o projekcie jako całości czyli m.in. o organizacji, inwestycjach i finansach. W czasie rozmowy pytam, czy możliwe byłoby z ich strony wsparcie Funduszu, dzięki któremu możemy pokrywać koszty nauki dzieci z rodzin, które nie mogą ponosić pełnych opłat. Wielu rodziców od razu deklaruje chęć takiej pomocy.

 

Jakimi motywami kierują  się rodziny udzielające wsparcia?

Nie ma reguły. W wielu przypadkach w grę wchodzi po prostu ludzka  solidarność –  „mam więc pomagam innym”. Skala tej pomocy uzależniona jest od sytuacji konkretnej rodziny. Są takie, które dają 2000 zł miesięcznie, ale też takie które wpłacają po 20 zł. Poruszające jest zaufanie, jakie budzi projekt – ludzie nie czekają, nie sprawdzają, tylko dają. Jest też jednak inny aspekt. Nasz projekt jest inicjatywą przewidzianą na lata, dziesiątki lat. Jeśli ktoś ma kilkoro dzieci, to może w nim uczestniczyć przeszło dwadzieścia lat. To bardzo długi okres  i w życiu rodzinnym może się bardzo dużo wydarzyć Dziś jakaś rodzina ma pieniądze i stać ją na wiele, więc zachęcam do pomocy innym. Życie jest pełne niespodzianek i może się okazać, że wkrótce sytuacja się zmieni:– kryzys, utrata pracy, choroba. I wtedy dawny ofiarodawca sam może potrzebować wsparcia. Jeśli ktoś mówiłby: - mam ale nie dam, trudno byłoby myśleć o projekcie w kategoriach długodystansowych. Na szczęście bywają również sytuacje odwrotne. Rodziny, które na początku korzystały ze wsparcia dziś wspierają innych. Jest też wymiar wychowawczy. Myślę, że większość rodziców chciałaby wychować swoje dzieci na szlachetnych ludzi, którym nie obcy jest los innych. Najlepiej uczyć przez przykład – czyli będąc hojnym.

Czy rodziny, które dołączają  do projektu pytają o szczegóły dotyczące funduszu?

Staram się od razu to wyjaśnić mówiąc o kosztach edukacji. Poświęcam temu sporo uwagi by pokazać jak ważny jest to temat. Przede wszystkim wyjaśniam,  że bardzo istotnym założeniem naszego projektu edukacyjnego jest dostępność szkoły na wysokim poziomie dla maksymalnie szerokiego grona rodzin. Zależy nam na stworzeniu zdrowego, zróżnicowanego środowiska, w którym będą wzrastać powierzone nam dzieci. Są rodziny, dla których comiesięczne czesne jest bardzo dużym obciążeniem. Zależy nam, aby mogły one korzystać z dobrodziejstw projekt właśnie dzięki wsparciu czerpanemu z Funduszu.

Jaką  kwotę należałoby zebrać?

Zakładamy sobie miesięczny budżet na poziomie 150 tys. złotych. Jest to cel, który chcemy osiągnąć.

To dużo!

Tak, ale pamiętajmy, że jest nas dużo i będzie coraz więcej. A każda rodzina ma licznych „sponsorów” w zasięgu ręki – rodzice chrzestni dzieci, dziadkowie, ciocie, itp. Możemy osiągnąć wiele, korzystając z naszej skali, to tylko kwestia wyobraźni i chęci zaangażowania się. Gdyby każda rodzina pozyskała sponsora, który wpłacałby 50 złotych miesięcznie,  spora część potrzeb byłaby zaspokojona. Oczywiście są rodziny bardzo hojne i bardzo sprawne w pozyskiwaniu środków, ale nie możemy liczyć, że one wszystko załatwią. To jest projekt wszystkich rodzin, które w nim uczestniczą i wszyscy jesteśmy za niego odpowiedzialni. Są tacy, którzy wątpią czy wpłacone przez niego drobne kwoty pomogą szkole – mówię wtedy takim osobom, żeby pomnożyły te 50 zł.  razy 430, tyle mamy rodzin, a wynik razy 12, liczbę miesięcy w roku – powstanie kwota, którą nie można pogardzić.

Czy to jedyna możliwość wsparcia?


Gotówka jest najpotrzebniejsza, bo dzięki niej możemy prowadzić szkoły, ale nie mniej ważna jest wielostronna aktywność. Możemy nie tylko wpłacać, ale również szukać pieniędzy – wśród dalszej rodziny, czy kolegów z pracy. Może się nam czasem wydawać, że jacyś konkretni ludzie nie dadzą na taką akurat inicjatywę, że ich priorytety są zupełnie inne, ale mimo to warto prosić. Znam kogoś, kto porusza się wśród osób o wysokich dochodach, które przeznaczają w znacznym stopniu na własną konsumpcję. I ta osoba mówi im wprost: wesprzyj to dzieło,  bo być może będzie to jedyna dobra rzecz jaką zrobiłeś w życiu. Przecież my nie prosimy o pieniądze dla siebie, ale dla tych dzieci i faktem jest, że to one zyskują, gdy są środki i tracą, gdy ich brakuje.

Jak przekonywać  potencjalnych ofiarodawców?


Podawać rzeczowe argumenty. O pierwszym już mówiliśmy – jest to pokrywanie kosztów nauki dzieci, których rodzice sami sobie z tym nie poradzą. Warto przygotować sobie kilka zdań o zasadach jakimi kierują się nasze szkoły. Poza tym warto zwrócić uwagę, że kwoty te, jako darowiznę, można odliczać od podstawy opodatkowania. Pamiętajmy też, że w budżetach wielu firm są środki przeznaczone na dzieła charytatywne, a jeśli nawet nie dadzą one pieniędzy, to mogą coś ufundować, na przykład elementy wyposażenia klas, sprzęt sportowy, elektronikę.  Wszystkie te działania nazywamy „małym patronatem”.

A czym jest duży patronat?


To pozyskiwanie środków na inwestycje. Wiemy dobrze, że tu chodzi o znaczne kwoty i potrzebni są ofiarodawcy, którzy mogą poważniej przyczynić się do wsparcia tego wysiłku.

Ktoś  może powiedzieć – ja znam takie osoby, ale przecież  nie pójdę do nich jako prywatna osoba…


Naturalnie. Ale można mi przekazać kontakt, ewentualnie zorganizować spotkanie. Mamy profesjonalnie przygotowane prezentacje, które przedstawiają całość projektu zarówno od strony jego misji jak i finansów. Rodzice działający w patronatach udają się wtedy do potencjalnego darczyńcy i wyjaśniają mu dogłębnie, na czym rzecz polega. W razie pytań związanych ze wsparciem można po prostu zgłosić się do mnie i o tym porozmawiać.

Bardzo dziękuję  za rozmowę.

 

 


 

Pobierz:

 
Copyright © 2009, Stowarzyszenie Wspierania Edukacji i Rodziny "Sternik". Webmaster: webmaster@solmedia.pl