There are no translations available
Od 10 lat najlepsze wyniki egzaminów osiągają uczniowie, którzy w szkole nie mają rówieśników płci przeciwnej - z Josepem M. Barnilsem, szefem Europejskiego Stowarzyszenia Edukacji Zróżnicowanej rozmawia Marek Pielach.
Czy oddzielne szkoły dla dziewcząt i chłopców to sposób na walkę z agresją wśród młodzieży? Jak najbardziej. W takich szkołach nauczyciele mogą o wiele lepiej dostosować metody wychowawcze do wymogów obu płci. W szkołach mieszanych jest to niemal niemożliwe. Przez to wzrasta agresja i spada dyscyplina. Szczególnie widać to wśród chłopców. Dlaczego akurat chłopcy mają większe problemy? W szkołach koedukacyjnych w początkowej fazie nauczania chłopcy na ogół wypadają gorzej od dziewczynek. Ich możliwości przyswajania wiedzy, koncentracja rozwijają się wolniej. W efekcie chłopcy ponoszą częściej edukacyjne porażki i łatwiej zniechęcają się do szkoły.
I to może rodzić szkolną agresję? Tak. W wielu rozwiniętych państwach, takich jak Kraje Skandynawskie, Wielka Brytania czy USA zauważono niepokojącą tendencję pokazującą wzrost odsetka nastoletnich chłopców wypadających z systemu edukacyjnego i trafiających na margines społeczeństwa. Młodzi ludzie stają się agresywni, izolują się i zaczynają popełniać przestępstwa.
Winne są temu mieszane szkoły? Między innymi. Z tego powodu w USA po trzech latach eksperymentu z zakazem szkół niekoedukacyjnych, wrócono do oddzielnej edukacji - jako najskuteczniejszej metody kształcenia.
Czy są jakieś dowody na to, że jest ona tak skuteczna? Świadczą o tym choćby wyniki egzaminów wstępnych na studia. Przez ostatnie 10 lat robiliśmy badania w Wielkiej Brytanii. Okazało się, że zarówno w szkołach prywatnych, jak i publicznych dziesięć placówek z najlepszymi wynikami to szkoły niekoedukacyjne.
Na czym polega skuteczność tych placówek? Program nauczania dopasowuje się do indywidualnych potrzeb płci dziecka.
Czyli? Inne są tempa rozwoju dzieci. Jeśli weźmie się dla przykładu kilkuletnią dziewczynkę i jej rówieśnika, wiadomo, że trzeba z nimi inaczej pracować. Dziewczynki potrafią lepiej słuchać, a chłopcy wytrzymują najwyżej kilka minut, potem zaczynają się wiercić i wszystkim przeszkadzać. To wynika z ich konstrukcji psychicznej i zdolności koncentracji.
W szkołach koedukacyjnych efektywność uczenia jest mniejsza? Tak. Traci się tam dużo czasu. Poza tym na zajęciach z przedmiotów ścisłych dziewczynki są bardziej nieśmiałe niż chłopcy. Myślą, że mniej potrafią i w związku z tym rzadziej zabierają głos. Inaczej jest, gdy są tylko w gronie swoich rówieśniczek.
I wtedy chętniej uczą się przedmiotów ścisłych? Najnowsze badania pokazują, że dziewczynki, które uczą się w żeńskich klasach, częściej wybierają studia matematyczno-przyrodnicze i karierę naukową niż ich koleżanki latami tłumione przez chłopców.
A co z umiejętnościami socjalnymi dzieci pozbawionych codziennego kontaktu z płcią przeciwną? To nie jest problem, bo w szkole spędza się tylko 20 procent czasu. Poza tym badam wychowanków takich szkół od lat. Jak dotąd nikt jeszcze nie narzekał na problemy towarzyskie związane z brakiem koleżanek czy kolegów.
Dlaczego zatem klasy mieszane ciągle dominują na świecie? Ten trend zaczął się stosunkowo niedawno, w połowie XX wieku. Na skutek nacisków ruchów feministycznych zmieniono system edukacji tak, by wyrównać szanse dziewczynek i chłopców. Postanowiono wtedy, że dzieci będą w szkołach robić dokładnie to samo. I w ten sposób "wylano dziecko z kąpielą".
|