|

Rodzice dzieci, które uczęszczają do szkół prowadzonych przez stowarzyszenie Sternik są pewni, że ich córki i synowie wyrosną na liderów i to oni będą zmieniać świat. Katarzyna Bajer, Linia Otwocka, 04.12.2009 r.
Szkoła jest po to, by edukować i wychowywać młodych ludzi. Ta główna idea przyświeca wszystkim placówkom zakładanym przez stowarzyszenie Sternik. Chcąc jak najlepiej i najrzetelniej wypełnić swoje zadanie budują placówki prowadzące edukacje od przedszkola do matury. W Józefowie działa przedszkole Sternika, a w Falenicy i Międzylesiu dwie szkoły podstawowe i dwa gimnazja. Nauczanie dzieci w tych placówkach zakłada wysoką jakość edukacji, ścisłą współpracę z rodzicami i indywidualne podejście do ucznia. Te kryteria, według organizatorów, wymagają nauczania niekoedukacyjnego. Pomysł takich szkół został zaczerpnięty z zachodu, m.in. z Hiszpanii, gdzie podobne placówki mają już wieloletnią tradycję.
Teresa Martinez jest dyrektorką zespołu szkół dla dziewcząt w Barcelonie. Na konferencji zorganizowanej w Józefowie opowiadała o swoich doświadczeniach i sukcesach zawodowych, jakie płyną z proponowanego kształcenia. – W edukacji i wychowaniu dziecka nie uczestniczy tylko mama i tata, jest też opiekun – wyjaśniała Teresa Martinez. Rodzice i nauczyciele mają wspólny plan kształcenia. Są wciągnięci w proces edukacji własnego dziecka. Kilka razy w roku spotykają się z opiekunem ucznia, omawiają jego naukę i wyznaczają plan na następny okres. – Dzięki temu widać, że dochodzimy do tego, co na początku sobie założyliśmy – opowiada dyrektorka. Według badań przeprowadzanych w Europie Zachodniej i Stanach Zjednoczonych edukacja zróżnicowana jest bardziej efektywna niż koedukacja. Dzieci częściej osiągają lepsze wyniki w nauce i więcej osób dostaje się na wybrane studia.
Według Teresy Martinez dziewczęta i chłopcy potrzebują innej metodyki nauczania. Dlatego obecnie grono pedagogów i psychologów pracuje nie tylko nad innowacyjną metodyką uczenia, ale i nad nowym typem podręczników. Badania porównujące kształcenie zróżnicowane i niezróżnicowane pokazują, że w klasach maturalnych złożonych z samych dziewcząt wybierane są, procentowo po równo, kierunki studiów ścisłych i humanistycznych. Natomiast w klasach koedukacyjnych dziewczęta w większości startowały na studia humanistyczne. Martinez wysuwa z tego wniosek, że w klasach koedukacyjnych umacniane są stereotypy płci (dziewczęta – kierunki humanistyczne; chłopcy – kierunki ścisłe), natomiast w modelu edukacji zróżnicowanej istnieje większa możliwość podejścia spersonalizowanego i wyboru kariery zgodnej z osobistymi predyspozycjami ucznia. Szkoły oprócz dużego nacisku na naukę starają się zakorzenić w dzieciach podstawowe zasady życia społecznego. – Chcemy przekazać jasne idee humanizmu, dbałość o innych, indywidualne podejście do człowieka, tolerancję – opowiadała Teresa Martinez.
Za największy sukces dyrektorka uważa to, że absolwentki jej szkoły przyprowadzają tam swoje dzieci. Według niej, aby propagowany program edukacji był kompletny, kształcenie nie tylko powinno być zróżnicowane, ale również proces powinien przebiegać od trzeciego do 18. roku życia. Takie wyzwanie podjęli państwo Waszkiewicz, których córki obecnie uczęszczają do szkoły podstawowej prowadzonej przez stowarzyszenie Sternik. Starsza córka Zuzia (11 lat) chodziła do przedszkola na Tarchominie w Warszawie, ale od momentu powstania przedszkola i szkoły podstawowej „Strumienie” została tam przeniesiona. Młodsza córka Marianna (9 lat) od razu rozpoczęła i kontynuuje naukę w szkołach Sternika. Rodzice dziewczynek nie widzą problemu w tym, że ich córki w szkole nie spotykają się z chłopcami. – Zuzia i Marianna znają synów naszych przyjaciół i chłopców z sąsiedztwa, a poza tym rodzina jest z definicji „koedukacyjna”. Dziewczynki chodzą też na zajęcia pozalekcyjne, które są koedukacyjne – wyjaśnia Rafał Waszkiewicz, tata dziewczynek. – Czas spędzony w szkole powinien być poświęcony nauce i nie wydaje mi się, żeby obecność chłopców była konieczna – dodaje. Państwo Waszkiewicz zaufali badaniom, które mówią o zróżnicowanej metodyce nauczania chłopców i dziewcząt. Od szkoły oczekują jak najlepszego kształcenia, a sprawa koedukacji jest dla nich drugorzędna. – Dziewczęta w szkole podstawowej i gimnazjum nawiązują przyjaźnie. Często są to głębokie i trwałe relacje – wyjaśnia Katarzyna Waszkiewicz. Według mamy Zuzi i Marianny szkoły niekoedukacyjne sprzyjają rozwijaniu się tak bliskich przyjaźni. Państwo Waszkiewicz, jako osoby wierzące, również zadowoleni są z tego, że szkoła nie odcina się od Kościoła, a nawet szerzy myśl chrześcijańską. – Dzięki temu dziewczynki odkryją, co jest wartościowe. Będą umiały odróżnić dobro od zła i wybrać dobro – komentuje tata dziewczynek. Rodzice Zuzi i Marianny nie boją się również momentu, kiedy ich córki pójdą na studia i będą musiały wkroczyć, bez szkolnych opiekunów, w nowe, nieznane środowisko, w dorosłe życie. – Dziewczęta są do tego przygotowywane. Z pewnością nie będą szarymi myszkami, będą liderkami – twierdzi Rafał Waszkiewicz. Dzieci szkół Sternika uczą się umiejętności społecznych, rozwiązywania konfliktów, są przygotowywane do życia w rodzinie. – Myślę, że taka postawa będzie powodowała, iż będą postrzegane jako osoby wartościowe i bardzo atrakcyjne, również dla płci przeciwnej – komentuje tata dziewczynek. Zalety tego typu edukacji docenia również Dobrochna Lama obecna dyrektor szkoły dla dziewcząt w Falenicy. Jako była nauczycielka szkół państwowych na poziomie licealnym i gimnazjalnym widzi wyraźnie różnice w nauczaniu. – Obecnie duży problem wychowawczy stanowią gimnazja koedukacyjne. W jednym miejscu jest zebrana młodzież, która przechodzi okres dojrzewania i buntu. Nad taką grupą bardzo trudno jest zapanować. W szkołach Sternika dziewczęta są oddzielone od chłopców, a przede wszystkim gimnazjaliści nie są w szkole ani najstarsi, ani najmłodsi – tłumaczy dyrektorka.
Nauczyciele kładą też nacisk na to, by uczniowie nie czuli się anonimowi. Dlatego każdy uczeń ma swojego opiekuna – nauczyciela, z którym może porozmawiać, zwierzyć się i przede wszystkim, który pomaga w osiągnięciu jak najlepszych wyników w nauce. Badacze wpływu nauczania zróżnicowanego na rozwój osobowy dziecka zwracają też uwagę na fakt, iż koedukacja jest jest formą organizacji nauczania, która powstała w Europie Zachodniej, w latach 60-tych XX wieku W Polsce została wprowadzona wcześniej – już po wojnie – jako część marksistowskiej reformy szkolnictwa. Jak dotąd nie przeprowadzono badań potwierdzających słuszność i efektywność takiego nauczania. W szkołach Sternika oprócz zróżnicowania płciowego jest również obowiązek mundurków. Według zwolenników tych placówek dzięki temu, nie tworzą się podziały na tle finansowym. Szkoły zostały założone przez rodziców, którzy pragnęli, aby wychowanie i edukacja były oparte na zasadach antropologii chrześcijańskiej. Założyciele zwrócili się do prałatury Opus Dei z prośbą o pomoc w utrzymaniu takiej tożsamości szkół. Prałatura zaś wyznacza kapelana dla każdej placówki. Uczęszczać do nich mogą dzieci osób niewierzących i wyznających inne religie. Rodzicom inicjującym projekt STERNIKa zależało również na tym, aby był on dostępny dla mniej zamożnych rodzin. Stąd czesne jest ustalane indywidualnie i dopasowywane do możliwości finansowych rodziny.
Niezależnie od tego, czy ktoś jest zwolennikiem zróżnicowanego programu nauczania, czy nie, ważne jest, że powstają nowe szkoły, które dają rodzicom możliwość wyboru. Ważne jest też to, że są osoby, dla których edukacja dzieci jest priorytetem i badają zagadnienia efektywności nauczania
|